|
|
 |
Pewna bizneswoman wspomina dawne chwile z uśmiechem. Zwłaszcza, że teraz dawne sukienki studniówkowe zastąpiły adaptowane na potrzeby balu maturalnego prawdziwe suknie balowe. Ale jej klientki wciąż pamiętają tamte kolekcje. Zdarza się, że zaczepiają panią Halinę i pytają: „A ja wciąż mam tę czarną sukienkę, pamięta ją pani?" Wtedy ona odpowiada, że przecież te sukienki trzeba było dawno wyrzucić. A klientki na to, że wcale nie, bo one ciągle są na czasie.
- Ale i dziś nie jest łatwo. Dwa razy do roku zaczynamy wszystko od zera, bo tak często trzeba zmieniać kolekcje, żeby być na czasie. A jeśli nie trafimy w gust klientek, to jej nie sprzedamy, a więc nie zarobimy - mówi Halina Nowacka. Każdy sezon to rewolucja. Nowy styl, nowe materiały, nowe kolory. Stres nigdy nie mija. - Muszę się pięć razy zastanowić, zanim zdecyduję, czy daną rzecz wprowadzić do kolekcji - tłumaczy. W każdą rzecz wkłada dużo serca i emocji. Wszystkie przymierza, przerabia po kilka razy. Do tej pory, odpukać, nie trafiły się złe kolekcje. W branży mówią, że Nowacka ma szczególne wyczucie rynku.
2007-06-17 22:15:09
|
 |
 |
Możliwoć dodawania komentarzy została wyłšczona.
|